„Życie na miarę – odzieżowe niewolnictwo”. O modzie, o szyciu tylko z trochę innej strony…

Książek o szyciu jest wiele. O modzie, o krawiectwie.
Jakiś czas temu dostałam książkę inną niż wszystkie. O modzie, o szyciu tylko z zupełnie innej strony…

„Życie na miarę – odzieżowe niewolnictwo” Marka Rabijego, czyli szalenie trudna opowieść o kulisach przemysłu modowego – otwiera oczy, pokazuje dokładnie, jak wygląda rzeczywistość szwaczek i szwaczy w Bangladeszu. Czytałam ją na raty, ze łzami w oczach.
Ta szalenie dokładna i wyczerpująca relacja z wyprawy do Bangladeszu dotyka w podstawy naszego współczesnego Świata, w dobrobyt jaki pozornie zalewa naszą jego część zasłaniając nam oczy na problemy, które trawią inne części. Nie myślimy na co dzień o ludziach pracujących za głodowe stawki, w koszmarnych warunkach, bez ubezpieczeń, bez ochrony. Nie zastanawiamy się jak zabezpieczane są osoby pracujące przy farbowaniu tkanin, narażone na potworne pylenie materiałów (tak, tak – doświadczam tego na co dzień – pył z dzianin jest dosłownie wszędzie, a biorąc pod uwagę dużą skalę szycia musi być niebezpiecznie). Nie jesteśmy świadomi, że szwalnie są często zakładane w budynkach, które nie są do tego przeznaczone – zbyt słabe stropy, nieprzystosowane kable elektryczne, brak wyjść ewakuacyjnych, brak miejsca, brak klimatyzacji. Stołówka, sanitariaty i normalna przerwa na obiad? To nie ta skala problemu. Tam nikt nie przestrzega znanych nam zasad bhp. Nikt nie zastanawia się czy pracownik się wyspał, miał co zjeść i wypić, czy jest zdrowy. Liczy się wynik.
Teraz pewnie część z Was myśli – no dobra, ale są jakieś normy… Tak, są – na papierze. Wszystko da się obejść, oszukać, zataić. Wszystko tak, żebyśmy my – konsumenci z Europy (między innymi) myśleli, że szwaczka, ma świetne warunki i jest zadowolona z pracy*.
Z pewnością jest zadowolona, że ma jakąkolwiek pracę.
Nie mniej, kupując bez opamiętania nakręcamy spiralę. Śrubujemy wymagania. Zgadzamy się na taki Świat.
Za każdym razem kiedy stoję w sklepie odzieżowym jednej z wielkich sieci, myślę sobie czy ja na serio potrzebuję nowego ciucha, nowej rzeczy? Czy jest mi to potrzebne, czy tylko spełnia moją chwilową zachciankę?
A gdyby tak spojrzeć na problem z ciut innej strony: zauważyliście jak w ostatnich latach spadła jakość ubrań z popularnych sieciówek? Na ile czasu wystarcza koszulka? Jak szybko niszczy się bluza?
Oszczędność na materiałach nie powoduje, że pracownicy szwalni więcej zarabiają. Oni zarabiają zawsze absolutne minimum. A nam im szybciej zniszczy się ciuch, tym szybciej wrócimy do sklepu…
I o to w tym chodzi.

Zachęcam Was do świadomej konsumpcji.
Do wybierania lokalnych marek, do sprawdzania składu materiałów, do pytania sprzedawcy kto uszył ciuch (w Polsce też mówi się o bardzo złych warunkach pracy szwaczek!).
Oczywiście – to niczego nie gwarantuje. Ludzi nieuczciwych nie ubędzie, ale sprzedawcy zaczną zwracać uwagę na to, że klienci co raz więcej wiedzą i wymagają.
No i złota zasada: mniej znaczy więcej. Dobry ciuch, w dobrym gatunku zastąpi kilka o słabej jakości.

42992002_1880572538693092_8277405309522149376_n

*po więcej szczegółów zapraszam Was serdecznie do lektury książki „Życie na miarę – odzieżowe niewolnictwo” Marka Rabijego, wydawnictwo ab (Grupa Wydawnicza Foksal Sp.z o.o.).

KanapkoZawijki

KanapkoZawijki

Zaraz, zaraz – jak to?
Są przecież WoskoŚciereczki…
To prawda, WoskoŚciereczki są super – przydatne i praktyczne w kuchni, ale nie każdemu pasują jako alternatywa dla foli, do owijania kanapek.
Raz, że zapach. Dwa, że wosk może zostawiać leciutki ślad na innych rzeczach (np. w torebce, czy plecaku) – ma charakterystyczny „filtr”. Po prostu jest woskiem 😉No i w końcu – trzy: wosk jest produktem odzwierzęcym. Nie każdemu pasuje.
Dlatego powstała idea zawijek do kanapek składających się z dwóch warstw:
– nieprzemakalnej (materiał poliestrowy – podobny jak w kurtkach nieprzemakalnych),
– bawełnianej (cienka tkanina – 100% bawełny) .
Dzięki nieprzemakalnej stronie mamy pewność, że zawinięta kanapka „nie wypłynie” do plecaka, czy torby.
Jak pakować kanapki w KanapkoZawijkę?
Zobaczcie na zdjęciach:

1 2 3

KanapkoZawijkę można prać ręcznie w 40 stopniach lub jeśli bardzo się nie ubrudziła, po prostu przecierać wilgotną szmatką.
Często pytacie mnie o pranie w pralce. Można, ale to skróci życie nieprzemakalnej stronie zawijki.
Wyobraźcie sobie kurtkę przeciwdeszczową. Taką zwykłą, cienką. Uprana w pralce raz na jakiś czas będzie długo służyła. Prana co drugi dzień straci swoje właściwości nieprzemakalne dość szybko.
Podobnie stanie się z KanapkoZawijką.
W celach higienicznych i estetycznych KanapkoZawijkę można też prasować – zawsze na bawełnianej stronie, na średniej temperaturze.
UWAGA! Prasowanie strony poliestrowej może spowodować jej stopienie!

Dla kogo jest KanapkoZawijka?
Dla każdego 😊 Dla małych i dużych fanów życia less waste. Dla osób, które codziennie noszą kanapki do pracy i nie chcą używać jednorazowych torebek, folii spożywczej, czy pudełek z plastiku.

Zapraszam na funpage Nożyczki – pracownia artystyczna na Facebooku!
Tam znajdziecie aktualną ofertę KanapkoZawijek i innych produktów od EkoNożyczek 🙂

Kuchnia zero waste, czyli krótka historia WoskoŚciereczek w moim domu

2Kuchnia zero waste, czyli krótka historia WoskoŚciereczek w moim domu

W ramach EkoNożyczek – dziś na tapecie kuchnia 😉
Dla mnie zero waste w kuchni to przede wszystkim niekupowanie zbędnych produktów, ale też:
– planowanie posiłków i niemarnowanie produktów spożywczych (życie „od pustej lodówki do pustej lodówki”),
– wykorzystywanie resztek (kompoty, buliony, etc.),
– SEGREGACJA – odpady w kuchni, to długiii temat 😉
– kupowanie produktów niezapakowanych lub pakowanych maksymalnie ekologicznie,
– chodzenie na zakupy z własnymi Woreczkami i Warzyworkami
– korzystanie z wielorazowych opakowań – nauczyłam się unikać folii spożywczej (nie posiadam nawet – ku zdziwieniu niektórych gospodyń…).
Czy to wszystko, zawsze jest możliwe? Nie. Zdarza się, że coś zapleśnieje, że opakowanie jest nie takie jakbym chciała… Ale staram się. Zbieram opakowania (papierki po mące, cukrze i innych artykułach – na każdą torebkę plastikową spojrzę kilka razy przed wyrzuceniem, czy na coś się nie na da), słoiki. Gotuję, pichcę. Wolę zrobić niż kupić. Wszystko w ramach zdrowego rozsądku, ale jednak – zawsze trochę bliżej Natury.
No i tak, przy rezygnacji z folii (plastikowej i aluminiowej) w kuchni potrzebowałam jakieś zastępstwo… Bo, na przykład, czym przykryć miskę? Jak uchronić produkty spożywcze przed wyschnięciem (a tym samym wyrzuceniem) w lodówce? Przyzwyczajona byłam do tego, że w szufladzie była folia…No tak – można talerzykiem, ale trzeba mieć tyle talerzyków!
Zaczęłam robić WoskoŚciereczki. Są praktyczne, maksymalnie naturalne, a do ich produkcji często mogę wykorzystać resztki tkanin (co bardzo mnie cieszy).
Czym jest WoskoŚciereczka?
To tkanina pokryta warstwą wosku pszczelego, która pod wpływem ciepła rąk dopasowuje się do danej powierzchni – miseczki, talerzyka, czy brytfanki.
Jedzenie nie wysycha, zachowuje swoją świeżość.
A po użyciu Woskościereczkę wystarczy spłukać pod ciepłą wodą (nie za ciepłą, bo wosk spłynie!) i pozostawić do wysuszenia 😊 Ściereczka ładnie się „rozprostuje” i wróci do pierwotnego kształtu.
Znam takich, którzy Woskościereczek używają też do pakowania kanapek i owijania chleba, żeby nie obsychał. Też tak można. Ja zazwyczaj czekam, aż charakterystyczny propolisowy zapach ściereczki się ulotni – nie chciałabym aby przeszedł nim chleb, czy kanapka 😊 Na szczęście ten zapach z czasem wietrzeje 😊
Jak dbać o Woskościereczkę?
Jak ją wykonać samemu?
Jeśli potrzebujesz więcej informacji zapraszam, do wpisu:
http://nozyczki.art.pl/woskosciereczki/
A jeśli chcecie kupić WoskoŚciereczki od Nożyczek zapraszam na Nożyczkową stronę na Facebooku

ZAPRASZAM!!

 

 

Przeróbki!!! Czyli krótka pochwała dawania drugiej szansy…

Przeróbki!!! Czyli krótka pochwała dawania drugiej szansy…

Kochani, taka właśnie refleksja mnie naszła…
Dziś, zupełnie bez przemyślenia uprzedniego ubrałam się w same rzeczy po przeróbkach!
Uratowana koszulka ze sportowego – nigdy nienoszona, kupiona do zabawy z farbą, ale jak widać farba została w opakowaniu 😉 Koszulka od czasu zakupienia zrobiła się o kilka rozmiarów za duża więc przeszła zmniejszanie i dostała śliczniusią kieszonkę z tkaniny w kwiatki 😊
Bransoletka z konikiem i chwościkami – zrobiona z zestawu 3, nienoszonych bransoletek – leżały kilka lat i wreszcie doczekały się na swój moment 😊
No i spódnica! To jest weteranka! Pamięta czasy studenckie i była już 2 razy przerabiana… A w poprzednim życiu była… sukienką!
Uwielbiam takie ciuchy! Szast – prast i ze starej rzeczy powstaje coś nowego 😊
Jak to możliwe?
Pomysły rodzą się same – zdecydowanie ich liczba wzrosła wraz z ilością przerobionych rzeczy więc nie poddaję się! Nowe połączenia neuronowe najwyraźniej działają!
Zawsze liczę się z tym, że efekt może odbiegać od oczekiwań, ale mam już pewne doświadczenie i ostatnio nie zdarza mi się popełniać zasadniczych błędów. Z ciuchami potrzebna jest pewna wiedza. To fakt. Jeśli nie wiesz, jak coś podszyć, przeszyć, czy gdzie przyciąć lepiej poradź się doświadczonej osoby – często nasze mamy, czy babcie doskonale znają się na rzeczy!
Pamiętajcie, że przeróbki mają swoje ograniczenia! Warto jednak próbować!
W każdej pewnie szafie znajdą się jakieś ciuchy, które „byłyby fajne gdyby”… i właśnie do nich zachęcam Was żeby się dobrać i przerobić je na prawdziwe cacka!
Korzyści jest kilka:
– już gotowy ciuch może jeszcze posłużyć (to zarówno ekologiczne jak i Zero Wast’owe),
– oszczędzasz pieniądze,
– masz okazję do pobudzenia swojej kreatywności,
– masz okazję do spędzenia super czasu z kimś kto Ci pomoże – mamą, babcią lub koleżanką.
Co chyba najważniejsze – po udanej metamorfozie poziom satysfakcji jest ogromny i to chyba jest najfajniejsze 😊
A jeśli potrzebujesz fachowej pomocy – zapraszam 😊 Nożyczki zawsze starają się doradzić, co i jak przerobić.

koszulka biala 33943977_10215913272255698_3150400288762888192_n33944482_10215913273255723_7035023372761169920_n

ps Nie lubię selfusiów!

 

Koralorelaksacja 😊

Koralorelaksacja 😊

Uwielbiam przerabiać!
Na dnie szafy zalega mi jakiś ciuch? Ma fajny wzór, nie jest zniszczony, ale czegoś mu brak… Przerabiam! W pudełku zalegają koraliki? Są ładne, ale czegoś im brak i ich nie noszę… Przerabiam!
Pomysł rodzi się czasem długo. Składam elementy… Fajna tasiemka, chwościki, a może zapomniana zawieszka. A później siadam i robię 😉
Nie ma to, jak dać nowe życie starym przedmiotom. Uwielbiam tę zabawę.
Ma w sobie też ukryty sens. A nawet dwa… Nawet trzy 😉
Mam coś nowego bez potrzeby kupowania i wydawania pieniędzy.
Mam szansę na poruszenie mojej kreatywności i „artystyczne wyżycie”.
No i w końcu…Relaksuję się. Tak. Nawlekanie koralików, wymyślanie, skupienie na tym, co robię jest niesamowicie relaksujące. Niektórzy malują paznokcie, inni idą na masaż (to też przyjemne!), a ja uwielbiam wyciągnąć pudło z różnymi akcesoriami do robienia biżuterii i koralikami, które najczęściej pochodzą z odzysku i składam coś nowego 😊
Masz pomysł na biżuterię, ale nie wiesz jak się za to zabrać?
Całą masę dodatków ma w swojej ofercie sklep Gold-Pol, znajdziecie też z pewnością wiele ciekawych sklepów w Internecie. Niezbędne narzędzia można dostać w popularnych sieciach sklepów budowlanych – serio! Małe szczypczyki z pewnością znajdą się na półkach z narzędziami w takich marketach 😊
A inspiracje? One akurat są dosłownie wszędzie – w sklepach, w gazetach, w Internecie. Można pooglądać chociażby popularny Pinterest, albo zaopatrzyć się w specjalistyczne pisma.
Myślisz, że brak Ci cierpliwości? Sądzisz, że to zbyt trudne? Spokojnie. Wszystko przychodzi z czasem. Można popróbować. Zrobić, a później znów przerobić. Początki bywają trudne, ale jak już się zacznie… Ostrzegam – to wciąga 😉
Powodzenia!

31964009_10215760117946936_7938350613966880768_n 32162679_10215760104906610_3255745966698921984_n

Kuchenne patenty

Kuchenne patenty

Święta, święta i po świętach…
Tak często mówi mój Dziadek 😊 No i coś w tym jest. Najpierw masa przygotowań: sprzątanie, gotowanie, pieczenie. A później „pyk” i jest po świętach 😉 Wszyscy to chyba znamy.

sałatka 29939210_10215490605409291_1712339180_n
I tak, nawiązując do tematu, chciałam dziś napisać o pomocnych w kuchni patentach, dzięki którym zużywam mniej, albo wcale – papieru, folii i innych jednorazowych produktów.
Oczywiście jako zero waste’owiec zbieram różne papierowe torebki (np. w torebkę po płatkach owsianych świetnie pakuje się ciasteczka na wynos 😉) i inne rzeczy, w które nagminnie pakowane są produkty spożywcze (jeśli już muszę je kupić i nie mam pomysłu na alternatywę). Wszystko w ramach rozsądku, ale przedmioty „z odzysku” często świetnie sprawują się w drugim wcieleniu.
Korzystam z własnoręcznie wykonanych WoskoŚciereczek (więcej o nich przeczytasz tu: http://nozyczki.art.pl/woskosciereczki/) – można z nich korzystać do przykrywania miseczek, zabezpieczania produktów przed wyschnięciem, a po użyciu wystarczy spłukać ciepłą wodą.
W mojej kuchni pierwsze skrzypce grają jednak zmywaki ze… starych ręczników.
Zastępują mi kupowane kuchenne ściereczki, papier kuchenny i inne zmywaki.
Mam ich sporo, piorę jak tylko zachodzi potrzeba. Nie zmienia to jednak faktu, że dałam kilku ręcznikom nowe życie  i bardzo mnie to cieszy😊 Ręczniki są chłonne, dobrze się nimi wyciera, a przy okazji dość szybko schną.

29939406_10215513305536780_1484119199_n
Jak je zrobiłam? To bardzo proste – wycięłam kształt (u mnie to są prostokąty o podobnym wymiarze do ulubionego kiedyś zmywaka) i zszyłam dwie warstwy na overlocku.
Jeśli chcesz zrobić tego typu zmywaki sama, ale nie masz overlocka, to nic straconego – żeby po całej kuchni nie walały się siepiące się brzegi ściereczki po prostu przeszyj ją na lewej stronie, następnie wywiń na prawą i „zamknij” maszynowo miejsce wywijania 😊
Uwaga! Wycinając ręcznik pamiętaj, że jego struktura powoduje, że bardzo się siepie – dobrze mieć w pogotowiu odkurzacz albo chociaż zmiotkę 😉
A jeśli masz nadmiar starych ręczników, podoba Ci się taki pomysł na ich wykorzystanie, ale nie szyjesz sama – napisz do Nożyczek 😊
A może masz inne, ciekawe patenty na drugie życie różnych przedmiotów w kuchni?

Ps. Te cudne sałatki ze zdjęcia na górze wpisu, to dzieło mojego super zdolnego Teścia. Ładne, prawda? 😊

 

Brand new kapcie

Brand new kapcie

Rzeczy się zużywają. Takie są fakty. Czy można coś z tym zrobić? Jak dla mnie, jak się da, to TAK!
Nie pierwszy raz naprawiam ciepłe kapcio – bambosze, których jakość (zakup pod wpływem impulsu w sieciówce średnich lotów) pozostawia wiele do życzenia… Po praniu zazwyczaj okazuje się, że zamiast podeszwy mam zwinięty kawałek tektury, albo… styropianu.
29314617_10215347053980595_7552586684483764224_n
A prać czasem trzeba.
Więc po kolejnej klapie z ciepłymi kapciami i pralką wzięłam się do roboty…
Wyprułam, rozprułam, wycięłam nową podeszwę z grubego filcu (2 warstwy). Wszystko wszyłam na nowo, a na podeszwie namalowałam wzór antypoślizgową farbą (na filc trzeba nałożyć sporo farby, bo niestety się wchłania) – bez niej mogła bym się od razu umawiać na wizytę do dentysty 😉 Filc jest niesamowicie śliski!
29313916_10215347060380755_4712286878487805952_n 29342785_10215347062460807_749528070108479488_n29342578_10215347063460832_3627537753387827200_n
I tak, po włożeniu odrobiny pracy kapcie nadal mi służą i ogrzewają ciągle zmarznięte stopy, a ja nie muszę kupować nowych!
Uwielbiam dawać starym rzeczom nową szansę 😊
29339486_10215347061620786_7829049932576194560_n

Przepis na ratowanie kapci
Będziesz potrzebować:
– zdezelowanej pary kapci,
– filcu (minimum 5mm grubości),
– grubej nici/muliny i grubej igły, nożyczek,
– farby dającej antypoślizgową warstwę po zaschnięciu (można też kupić specjalne groszki antypoślizgowe),
– odrobiny cierpliwości i czasu 😉

Wyjmij starą podeszwę lub wkład z podeszwy i zastąp go filcem. Przyszyj. W zależności od skali zniszczeń połóż drugą warstwę filcu i ładnie zszyj z kapciem – tę warstwę będzie widać! Dwie warstwy filcu chronią lepiej przed zimnem! Warto się pomęczyć z naszywaniem 😊
Na koniec połóż grubą warstwę kleju antypoślizgowego na spodzie kapcia. W razie potrzeby, po wyschnięciu farby, nałóż drugą warstwę.
Powodzenia!

Warzyworki – jak to z nimi jest?

W ramach EkoNożyczek powstały jakiś czas temu Warzyworki.
Warzyworki zastępują jednorazowe, cieniutkie foliówki, które można spotkać na bazarkach czy w marketach. Długość „życia” takiej torebki, to podobno około 10 minut – tyle, ile trwa droga ze sklepu do domu. Trochę mało, biorąc pod uwagę długość rozkładania się takiej torebki i zanieczyszczenie jakie powoduje jej produkcja, a później rozpad.
O tym, jak wymyśliłam Warzyworki przeczytacie we wcześniejszych wpisach (bezpośredni link umieściłam na końcu tego wpisu).
Dziś jednak nie o tym.

1
Chciałam Wam pokazać jak dobrać worki do swoich potrzeb i jakie rodzaje nadają się najlepiej do jakiego zastosowania.
Warzyworki mają 3 rodzaje:
– tiulowe,
– flizelinowe,
– z policotonu.
Każdy rodzaj ma swoje zalety i właściwości.
Tiulowe worki są świetne do ciężkich produktów – są wytrzymałe, a jednocześnie super lekkie. Idealnie nadają się do ważenia warzyw i owoców, a także orzechów, makaronów, etc.

5
Do ważenia produktów sypkich i drobnych dużo lepiej sprawdzą się woreczki z policotonu i fizeliny.

6
Policoton to tkanina z bawełniana z dodatkiem poliestru, dzięki któremu jest mocna i lekka – znakomicie sprawdzi się przy ważeniu mąk, kasz, płatków, i innych produktów sypkich.
Fizelinowe woreczki są bardziej delikatne (fizelina nie jest mocnym materiałem!), ale też maksymalnie lekkie. Świetnie sprawdzają się do kupowania herbat, przypraw i innych sypkich, ale lekkich produktów.
Jak wybrać rozmiar Warzyworków?
Poobserwuj ile rzeczy kupujesz, zobacz jakiej wielkości i ilu Warzyworków będziesz potrzebować.
Początkowo proponuję zaopatrzyć się w kilka woreczków o różnych wymiarach – z czasem z pewnością będziesz wiedzieć jakich rozmiarów Ci brakuje 😊
Jak dobrać kolor tiulowych Warzyworków?
Kolor Warzyworków to najogólniej rzecz ujmując kwestia gustu. Wszystkie tiulowe Warzyworki są półprzezroczyste – doskonale widać, co jest w środku. W tej sprawie kolor niczego nie zmienia 😊 Pamiętaj jednak, że niektóre produkty mocno brudzą. Warto kupić worek ciemniejszy do kupowania ziemniaków czy buraków.
Nie zmienia to jednak faktu, że Warzyworki można prać i czasem jest to konieczne 😉
Warzyworki tiulowe można prać w pralce w 40 stopniach.
Warzyworki z policotonu również można prać w pralce w 30 stopniach.
Warzyworki flizelinowe można delikatnie prać/płukać ręcznie w niskiej temperaturze.
Jeśli idea Zero Waste jest Ci bliska lub po prostu chcesz ograniczyć ilość śmieci wybierz swoje Warzyworki i zamów u Nożyczki – pracownia artystyczna!
A jeśli masz jeszcze jakieś pytania – pisz bez wahania 😊 Z przyjemnością odpowiem!

Jeśli chcesz zobaczyć jakie Warzyworki możesz kupić u Nożyczki – pracownia artystyczna – zapraszam na funpage na facebooku:

https://www.facebook.com/pg/NozyczkiPracowniaArtystyczna/photos/?tab=album&album_id=869750773195956

Link do wcześniejszego wpisu o Warzyworkach:

EkoNożyczki – Warzyworki

EkoPłatki – wszystko w temacie 😊

EkoPłatki?
Ale o co chodzi?
A czy myślałaś kiedyś jak wielką oszczędnością byłoby używanie wielorazowych płatków kosmetycznych?
Zgodnie z ideą Zero Waste proponuję Wam płatki, z których można korzystać wiele razy, i które są wykonane z resztek (zostających mi po szyciu ubrań) polskich dzianin bawełnianych zgodnych z Oeko-Tex® Standard 100. Lokalnie, ekologicznie i zgodnie z myślą fair trade – produkty powstające w mojej Pracowni są szyte wyłącznie przeze mnie.
Jak korzystać z EkoPłatków?
EkoPłatki zastępują klasyczne, jednorazowe płatki kosmetyczne – można nimi zmywać makijaż, myć twarz, przecierać skórę różnymi płynami kosmetycznymi. Po użyciu płatki można wrzucać do specjalnych woreczków, które świetnie nadają się do prania w pralce (malutkie płatki nie wpadną w bęben pralki). Płatki można prać w 40 stopniach.
Można je też prasować (ustawiając średnią temperaturę) – jest to ważne ze względów higienicznych.
Płatki mają około 8 cm średnicy.
Dla jednej osoby w zupełności wystarcza około 15 – 20 płatków (to zależy od tego jak często pierzemy i czy na co dzień robimy makijaż, czy nie).
EkoPłatki świetnie sprawdzą się do:
– mycia twarzy,
– przemywania twarzy tonikami/ płynami/ żelami,
– do zmywania maseczek.
EkoPłatków nie należy używać do:
– przemywania ran (tu jednak lepiej sprawdzą się jednorazowe gaziki),
– do zmywania lakieru do paznokci,
– do korzystania z wody utlenionej i innych odbarwiających płynów.

Jak wybrać swoje EkoPłatki i czy kolor ma znaczenie?
Kolor to głównie cecha estetyczna płatków. Niektórzy wolą jasne płatki, inni wręcz odwrotnie. Myślę, że wybierając kolor należy się kierować też ich zastosowaniem – jeśli codziennie zmywasz tusz do rzęs, to ciemne płatki będą łatwiejsze w utrzymaniu. Jeśli natomiast częściej robisz jasne pranie, to wygodniej będzie mieć jasny zestaw. Z doświadczenia wiem, że piorę wszystkie płatki „zbiorowo”, raczej z ciemnym praniem – nie dzielę ich na kolory jasne i ciemne, a to skutkuje często „zszarzeniem” płatków o jasnej kolorystyce. Oczywiście nie przeszkadza to w korzystaniu z nich, ale poczucie estetyki lekko cierpi 😉

Co jeszcze trzeba wiedzieć o EkoPłatkach?
Bardzo ważną sprawą jest ich chłonność – najwyższą uzyskują po kilku praniach. Początkowo toniki i inne płyny będą spływały po powierzchni płatka – nie warto z tym walczyć, to normalne. Aby szybko pozbyć się tego efektu najlepiej początkowo po prostu myć nimi twarz przez kilka dni, następnie uprać 😊 Z każdym praniem będzie tylko lepiej.
Ważną kwestią jest skład surowcowy płatków. To on zapewnia delikatność i trwałość EkoPłatków. Nożyczkowe płatki mają dwie strony – cieńszą i grubszą. Strona dedykowana do kontaktu ze skórą to, ta cieńsza – wykonana ze 100% bawełny. Tylna strona składa się w 92% z bawełny i w  8% z elastanu. Nie znaczy to, że całkiem nie nadaje się do twarzy! Jest bardziej szorstka w kontakcie z delikatną skórą twarzy, ale za to… świetnie zmywa się nią maseczki! Przetestuj sama i sprawdź do czego, która strona jest dla Ciebie najlepsza 😊

Gdybyś chciała/ chciał kupić EkoPłatki:
EkoPłatki sprzedaję po 5 sztuk w cenie 10zł/komplet.
Cena woreczka – 8zł.
Aby zamówić płatki wyślij wiadomość do Nożyczki – Pracownia Artystyczna.
Do ceny płatków należy doliczyć koszt przesyłki (paczki nadaję Pocztą Polską).
A jeśli masz dodatkowe pytania – pisz bez wahania! Nożyczki udzielą wszelkich informacji!
Aktualnie sprzedaję takie wzory:
https://www.facebook.com/pg/NozyczkiPracowniaArtystyczna/photos/?tab=album&album_id=867117736792593

A jeśli chcesz zrobić własne EkoPłatki?
Super! Płatki możesz wykonać ze starych ubrań, ale zwróć uwagę na ich skład! Sztuczne materiały nie będą chłonne, nie wspominając o możliwych skutkach kontaktu z wrażliwą skórą twarzy. Pamiętaj, że dzianiny mogą się siepać – trzeba zabezpieczyć brzeg płatków zszywając go. Przy samym wykonaniu może być sporo „latających” resztek materiału 😉 Czy można użyć innych materiałów niż dzianiny? Tak, ale sprawdź najpierw jak materiał zachowuje się „na mokro” tj. czy nie jest np. zbyt szorstki. No chyba, że chcesz mieć myjkę do peelingu 😉
Powodzenia!

6 7

WoskoŚciereczki :)

Jeśli nie lubicie używać folii kuchennej i nie chcecie korzystać z plastiku mam dla Was dobrą wiadomość!
Nożyczki nauczyły się robić woskowe ściereczki 😊
W moim domu testowane są od kilku miesięcy więc mogę powiedzieć, że już sporo o nich wiem. Możecie zrobić je sami (przepis znajdziecie niżej) lub kupić gotowe w Nożyczki – pracownia artystyczna.
Czym są ściereczki woskowe?
To pokryte warstwą naturalnego, pszczelego wosku ściereczki, które pod wpływem ciepła dłoni dopasowują się do wybranego kształtu – mogą służyć z powodzeniem jako pokrywka do miseczek, brytfanek, etc. Mogą mieć kontakt z żywnością więc spokojnie możecie przykryć taką ściereczką talerz z niedojedzonym obiadem przed wstawieniem do lodówki 😊 Fani ściereczek używają ich również do pakowania kanapek… Hm… Z uwagi na dość mocny zapach (który z czasem wietrzeje) ja wolę do kanapek użyć innych opakowań wielokrotnego użytku, ale co kto woli 😊 Zaletą ściereczek jest niewątpliwie łatwe utrzymanie w czystości. Łatwo się je myje – wystarczy spłukać pod bieżącą, ciepłą wodą (nie gorącą, bo wosk spłynie!) i wysuszyć – ściereczka wraca pod wpływem ciepła do swojego pierwotnego, całkowicie płaskiego kształtu. Woskowa ściereczka jest bardzo dobrą i dość trwałą alternatywą dla folii spożywczej. Nie mniej jednak żywotność ściereczki jest ograniczona. Czemu? Bo wosk w trakcie używania się może lekko wykruszać, wymywać. Co w przypadku gdy ściereczka ma wiele widocznych przetarć i „ubytków” w wosku? Trzeba jej zrobić małe spa 😉 Można ją odświeżyć przy pomocy żelazka (opis znajdziecie poniżej) lub można jej dodać odrobinę wosku. Tak odnowiona ściereczka będzie ponownie pomocna w kuchni!
Jak zrobić ściereczkę woskową?
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że jest to dość brudna robota i wymaga sporo cierpliwości. Rozpuszczony wosk łatwo przywiera do różnych powierzchni i dość ciężko się go pozbyć. Lepiej uważać żeby nie dostał się, gdzie nie potrzeba (zdecydowanie najlepiej mieć kilka gadżetów tylko do pracy z woskiem – żeby nie trzeba było zmywać resztek wosku). Wbrew temu, co przeczytałam w Internecie nie jest tak łatwo i kolorowo. Znalazłam kilka przepisów, nie mniej sprawdził się tylko jeden z nich, więc testowania też było sporo… No i ostatnia sprawa – pomieszczenie, w którym będziecie to robić będzie zdecydowanie, intensywnie pachniało woskiem. Same ściereczki początkowo, też mają dość intensywny zapach, ale z czasem wywietrzeje 😊
No dobrze, ale jeśli, to wszystko Was nie odstrasza, to przygotujcie:
– wosk pszczeli (do zakupienia przez Internet lub bezpośrednio u pszczelarzy),
– tarkę z małymi oczkami,
– papier do pieczenia,
– dwa stare ręczniki (lub jeden duży),
– żelazko i deskę do prasowania,
– ściereczkę, którą będziecie woskować (kolor ściereczki znacząco się zmieni – wosk ma złoto-brązowy kolor!).
Wosk należy utrzeć na tarce. Przyda się silne ramię, bo jest dość twardy. Dla ułatwienia pracy, można go wcześniej położyć na kaloryferze – będzie nieco łatwiej trzeć 😊 Na desce do prasowania ułóż ręcznik, tak aby zakrywał cały pokrowiec (wosk lubi wyciec bokami, jak położy się go w nadmiarze!), na nim połóż warstwę papieru do pieczenia. Na papierze ułóż przygotowaną ściereczkę. Na niej równomiernie rozłóż wiórki z wosku (nie za dużo – łatwiej dodać niż odjąć 😉). Delikatnie połóż na to drugą warstwę papieru do pieczenia. Uwaga! Gazeta nie nadaje się do tej pracy. Czemu? Nadruk zostaje w wosku w postaci brzydkich, czarnych plam! Na koniec przykryj całość drugą warstwą ręcznika. Żelazko rozgrzej do maksymalnej temperatury. Ja osobiście wolę używać do tej pracy funkcji pary – praca idzie szybciej, a wosk łatwiej się rozprowadza. Jeśli masz już gorące żelazko pozostaje rozgrzać wosk i dociskając mocno żelazko do deski rozprowadzić wosk równomiernie po ścierce. Zaraz, zaraz… ale przecież, pod tymi wszystkimi warstwami nic nie widać… Tak, nie widać… Całą pracę wykonujemy „na czuja”, czasem można delikatnie zajrzeć pod ręcznik – na papierze doskonale widać, czy wosk roztopił się ładnie na całej powierzchni, czy są jakieś suche miejsca. Jeśli nie ma pozostaje nam delikatnie rozłożyć warstwy papieru do pieczenia i wyjąć gotową (i mokrą!) ściereczkę. Pozostaje ją odłożyć i wysuszyć. Po kilku minutach wosk zastygnie i ściereczka jest gotowa do użycia!
Co zrobić jak ściereczka się zużyła, poprzecierała lub popękała?
Przygotuj zestaw do robienia ściereczki – ułóż ją odpowiednio między warstwami. Zaprasuj. Jeśli, to nie wystarczy, a przetarć i dziur jest dużo, trzeba będzie odświeżyć ją dodając startego wosku. W miejscach ubytków posyp wiórkami z wosku, przykryj papierem do pieczenia i ręcznikiem i zaprasuj, tak jak opisałam to wyżej 😊 Gotowe!
Brzmi zachęcająco?
Do dzieła!
A jeśli nie masz ochoty na te wszystkie operacje, a mimo to, wolisz ograniczać zużycie plastiku – zapraszam na zakupy u Nożyczki – pracownia artystyczna. Napisz do mnie i zamów ściereczki dopasowane do Twoich potrzeb! ZAPRASZAM!
Sprawdź dostępność ściereczek tu:
https://www.facebook.com/NozyczkiPracowniaArtystyczna/posts/854719981365702

27605658_10214918287381698_554664069_o27536563_10214918262381073_2054160059_o27536709_10214918253140842_77519446_o